API Makes The WWWorld Go Round…

Nie wiem czy web2.0 się już zestarzało i odeszło (zgodnie z sugestywną prezentacją Marcina na ostatnim bootstrapie), czy też dopiero wchodzi w wiek nastoletni. Faktem jest, że wraz z wysypem serwisów ometkowanych jako webdwazerowe pojawiła się także moda na udostępnianie funkcjonalności serwisu lub jej części przez API. Krok ten dla większości serwisów to bardziej próba wykorzystania potencjału developerów żyjących gdzieś tam hen, hen w fałdach długiego ogona niż decyzja podyktowana realnymi potrzebami klientów/użytkowników serwisu, ale zjawisko przybiera na sile. Nie jest to w żadnym razie krytyka z mojej strony - raczej obserwacja. Trudno nie zauważyć, że ta moda na API umożliwiła powstanie wielu serwisów nadających nowe znaczeniu słowu ‘integracja’. Inna sprawa, że przytłaczająca większość tych serwisów nie prezentuje zbyt wielkiej wartości nawet jako oprogramowanie - nie mówiąc już o biznesie. Właśnie ten ostatni aspekt zainteresował mnie szczególnie.
Przejrzałem API kilkunastu serwisów (oraz warunki korzystania z nich) zastanawiając się czy twórcy serwisów starają się budować jakieś przychody związane z korzystaniem z API, czy tylko jest to objaw swoistego developerskiego ekshibicjonizmu :)
Przeczytaj cały wpis »

[ ]

Komentarze (4)

Usprawniam Google Docs

Korzystanie z Google Docs stało się już dla mnie codziennością. Większość dokumentów, które przygotowuję piszę w edytorze z docsów. Narzędzie to jest całkiem sprawne, ma swoje dziwactwa, ale to niewielka cena za edytor z możliwością pracy grupowej nad dokumentem i wersjonowaniem wyników pracy. Ale… apetyt rośnie w miarę jedzenia - niemal od początku brakuje mi możliwości stylizowania tworzonego dokumentu za pomocą własnych arkuszy CSS.

Czy taki feature ma sens praktyczny? Myślę, że tak - dodając własny CSS do tworzonego dokumentu przekształcamy Google Docs w prawdziwie internetowy edytor WYSIWYG nie poświęcając niczego z jego pierwotnej funkcjonalności. Jest to szczególnie przydatne przy korzystaniu z GD jako edytora dla CMS czy bloga. Tak, tak wiem, że istnieje TinyMCE czy FCKeditor - GD daje jednak znacznie większe możliwości out-of-box.

Sposobu na realizację swojego pomysłu początkowo szukałem w API udostępnionych przez Google, niestety póki co rozwijane jest tylko API dla Google Spreadsheet - ta droga okazała się więc ślepym zaułkiem. Drugim pomysłem na rozwiązanie problemu było skorzystanie z Greasemonkey. Tym razem wkroczyłem na drogę która okazała się być szeroką, równą i prostą jak, nie przymierzając, nasze autostrady na Euro2112*

Przeczytaj cały wpis »

[ ]

Komentarze

Agregacja treści w praktyce

Oto jak zostałem hydraulikiem...W związku z pomysłami na nowe przedsięwzięcie w czasie minionego długiego weekendu postanowiłem przyjrzeć się dokładniej możliwościom narzędzi do agregacji informacji rozsianej w sieci. Nie, nie, nie mam tu na myśli zwykłych agregatorów RSS, mówię tu o narzędziach nazwijmy je drugiej generacji, które umożliwiają bardziej aktywne pobranie, przetworzenie i agregowanie informacji.
Traktowanie Internetu jak bazy danych (web as a database) nie jest koncepcją zupełnie nową, jest o niej jednak coraz głośniej od czasu premiery Yahoo Pipes i moim zdaniem ma ona prawdziwe szanse aby stać się nowym megatrendem w Internecie (oczywiście gdy zblednie blask bańki web2.0). Myślę tu o zjawisku które doprowadzi nie tylko do ewolucji sposobów funkcjonowania aplikacji webowych ale także spowoduje ewolucję modeli biznesowych stojących za tymi aplikacjami. Problemów do rozwiązania oczywiście nadal jest sporo, ale mam wrażenie że coraz mniej z nich ma charakter techniczny, raczej są to już kwestie regulacji prawnych związanych z prawami własności intelektualnej dla agregowanych informacji.

To tyle tytułem wstępu czas przejść do części praktycznej…
Przeczytaj cały wpis »

[]

Komentarze (5)