Niezły Sajgon

Kilka dni temu powróciłem z wyprawy po Azji Południowo-Wschodniej. Tym razem dane mi było spojrzeć na trzy kraje tego regionu Tajlandię, Kambodżę oraz Wietnam. W tym wpisie chciałbym przedstawić swoje obserwacje dotyczące szeroko rozumianego Internetu i sposobu korzystania z niego w odwiedzonych krajach. Wyjazd miał charakter urlopowy moje obserwacje dotyczą więc miejsc o szczególnym stężeniu turystów na metr kwadratowy. Zacznę od… pogody.

W odwiedzonym przeze mnie rejonie występują w przybliżeniu cztery pory roku gorąca-sucha, gorąca-mokra, zimna-sucha, zimna-mokra. Rozróżnienie pór roku to raczej kwestia ilości opadów niż temperatury za oknem. W najzimniejszym miesiącu - styczniu temperatura praktycznie nie spada poniżej 20 stopni, zazwyczaj w ciągu roku waha się w granicach 25-35 stopni. Takie temperatury powodują, że inaczej niż u nas całe życie toczy się pod gołym niebem. Zabudowania służą raczej do spania, nie zaś do przesiadywania godzinami przed kompem :) Dodając do tego gorszą niż u nas jakość łącz internetowych, otrzymujemy warunki w których wyrósł nieco inny od naszego model używania Internetu. Ogromna większość osób korzysta z sieci za pomocą kawiarenek, można je znaleźć na każdym rogu, czasem nawet jedną obok drugiej. Dziatwa szkolna swoje zajęcia z informy (oraz sesje w gierach online) także odbywa w podobnych obiektach - oddzielonych od budynków szkolnych ‘garażach’ internetowych. Wygląda więc na to, że wraz ze wzrostem szybkości łącz (czyli też ze wzrostem zamożności) popularne staną się wszelkie łącza bezprzewodowe oraz przenośne komputery - wpasowując się naturalnie w sposób życia ich użytkowników. Wszelkie przenośne komputery jak znalazł pasują też do podstawowego środka komunikacji jakim jest skuter…




Tyle jeżeli chodzi o podglądanie tubylców, teraz czas na obserwacje z kawiarenek internetowych. W czasie całej podróży odwiedziłem ich sporo, i mimo że każdy z trzech krajów odwiedzany jest przez odmienne grupy turystów, znalazłem sporo wspólnych cech:

  • chińskie lokale występują na równi z wersją angielską,
  • japońskie klawiatury stają się niemal plagą, występowały tak samo często jak klasyczne QWERTY i częściej niż klawiatury z lokalnymi alfabetami (tajskim i khmerskim),
  • Skype podbił kawiarenki internetowe - w literalnie każdej jest stanowisko(a) ze słuchawkami i mikrofonem do pogadania z resztą świata,
  • FireFox występuje zaskakująco obficie, zabrakło go tylko na kilku kompach - podejrzewam, że ma to związek z lepszym zarządzaniem prywatnością użytkownika,
  • częste lagi w transmisji ukazują słabości aplikacji Ajaxowych BTW: nie wiedziałem, że GMail po przekroczeniu pewnego czasu związanego z ładowaniem strony wyświetla sugestię, że może lepiej skorzystać z wersji bez Ajaxa - sprytne!
  • mimo sporej liczby mlodzieży ze Stanów, wsród turystów tylko raz widziałem, aby ktoś korzystał z Facebooka,
  • zadziwiająco wiele osób korzysta (jeszcze?) z opensource’owych webmaili (Horde, Squirrel),
  • zdarzało się, że google nie było dostępne podczas gdy yahoo oraz amazon ładowały się zawsze,
  • na koniec imho najciekawsze w czasie całej podróży tylko RAZ wypatrzyłem osobę korzystającą GMaila, zerkając na monitory sąsiadów miałem wrażenie, że dominuje Yahoo, następny w kolejności jest Hotmail (Microsoft Live Hotmail); także lokalne firmy, a nawet mnisi buddyjscy :) (informacja od Tomka) korzystają z maili na Yahoo.

Kilka fotek na zakończenie.
Tendencyjnie dobrane zdjęcie kawiarenki internetowej :) Inny rodzaj kawiarenki... Webankieta w Azji.

[]
Spodobało się? Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar
  • Digg
  • Technorati

Liczba komentarzy: 3 »

  1. Paweł J. Sawicki said,

    grudzień 28, 2007 @ 21:15

    No nic tylko gratulowac wyjazdu! :) Czekamy na wieksza galerie :)

  2. nablaone said,

    grudzień 29, 2007 @ 00:03

    Gratuluje!

    Jednym słowem internet trafił pod strzechy! A co to boom boom room ? ;-)

    Słuchaj, a jak wśród tubylców znajomość europejskich języków?

    Będzie więcej zdjęć, bo niewierze, że tylko trzy napstrykałeś.

  3. daniel said,

    grudzień 29, 2007 @ 02:10

    @Paweł
    dzięki

    @nablaone
    boom boom room to nazwa guesthousa :) sugestywna prawda?
    da rade sie porozumieć po ang. bywa, że downstream jest zaburzony i trzeba sie nawysilac zeby zrozumieć - z czasem bywa coraz lepiej :)
    Foty bedą, bedą przejrzenie 3 gigolców wymaga czasu :)

RSS feed for comments on this post · Adres TrackBack

Dodaj komentarz