I po Kiko
Kilka dni temu właściciele serwisu Kiko.com wystawili go na sprzedaż na eBay’u - nie piszę tu o tym w kontekście pękania czegokolwiek.
Wspominam o tym, aby pokazać ze Kiko jest jednym z pierwszych małych biznesów zmiażdżonych przez giganta z dwoma ‘o’ w nazwie. Sami autorzy mówią, że gwoździem do trumny było pojawienie się Google Calendar i jego integracja z GMailem – Paul Graham nazywa to trafnie efektem Microsoft Office. Warto także przeczytać post autora Kiko Justina Kana o naukach jakie wyciągnął z porażki Kiko.com. Porównując uwagi Justina z własnym doświadczeniem mogę tylko powiedzieć – prawda w najczystszej kanonicznej postaci.









Adam Hoscilo said,
sierpień 21, 2006 @ 13:42
Mysle, ze nie zawsze da sie problemy zwalic na nieuczciwa konkurencje, na gigantow itd. Czasami jakis pomysl sam w sobie nie ma takiej szansy jak usupelnienie nim innego dobrego pomyslu.
Na moim przykladzie: gdybym mial korzystac z kalendarza odcietego od innych uslug to nie widze w tym sensu a gdy jest jakism dodatkiem do konta pocztowego - OK.
Ciekawy post autora Kana - jak dla mnie dobitnie pokazuje “Stay Agile” szczegolnie przy startupach:)
daniel said,
sierpień 21, 2006 @ 13:52
Adamie, kto tu mówi o nieuczciwej konkurencji albo zwalaniu czegoś na kogoś ? To tylko trzeźwa obserwacja - uważaj jaką drogą kroczysz bo jeżeli tą samą drogą będzie kroczył gigant to cie może zgnieść (albo wykupić :)). Nie mnie oceniać pomysł Kiko (sam nie używam żadnych kalendarzy online), dla mnie to przykład raczej na to jak ważne jest znalezienie własnej niszy i staranie się o jej szczelne wypełnienie…
Adam Hoscilo said,
sierpień 21, 2006 @ 14:19
Moze skomentowalem bardziej “cala kontekst” niz Twoj wpis - wybacz.
Ostatnio czytalem kilka wypowiedzi w tym temacie i podobnym kontekscie.
Wiadomo, ze walka z gigantami nie jest latwa. Wolny rynek nie jest sprawiedliwy i latwy (przynajmniej dla czesci jak widac).
Wlasnie o to chodzi aby znalezc wlasna nisze. Podam tu przyklad Grona, ktory jest moim zdaniem idealna ilustracja tej sytuacji. Jesli do Polski wszedlby teraz MySpacePL, czy OrkutPL to mieliby realna konkurencja poniewaz w SN Grono cos znaczy, ma potezna ilosc uzytkownika i staraja sie wciaz rozwijac.
Teraz podobna sytuacje mamy z Google Analytics czy powinno sie im zabronic udostepniania takich statystyk za darmow bo stat.pl straci troche klientow?
mlen said,
sierpień 21, 2006 @ 21:41
Adam, czy Grono to (polska)rynkowa nisza? O nie, raczej sie nie zgodze. Moze i byli pierwsi, moze i sa najlepsi i najwieksi itd. Ale ich dni sa niestety policzone. A sukces nie trwal nawet 5minut. I na rynek wcale nie musi wejsc obcy kapital ze swoim SN, tutaj moze sie pojawic zupelnie nowy gracz z “nowym pomyslem”, samo SN juz nie chwyta ludzi za serce ;-) Grono za bardzo tez nie wie co ma w obecnej sytuacji poczac… No zabaczymy.
Co do Kiko - niestety brutalne zasady rynku.
Po trochu tez domniewam, ze Kiko chcialo byc “kupione” przez Google(patrz: Writely-edytor a’la Word), ale potentant zapewne nie byl zainteresowany. I Google wypuscilo swoj kalendarzyk, co wyjasnilo wszystkie watpliwosci “zainteresowanych”. Przyszlosc takich aplikacji? OGROMNA. Takie jest moje zdanie. Bylo/jest pare start-upow(uwielbiam to slowo ;-), ale czy ktos zna inne rozwiazania niz Kiko/Writely*? Z czasem aplikacje desktopowe beda szly w strone aplikacji www, i tu widze wielki potencjal. Zapewne skonczy sie na walce pomiedzy Google a MS.
* Ja znam jeszcze http://www.zoho.com, maja tych narzedzi od cholery(ale stricte-kalendarza nie rozwijaja ;-)
mlen said,
sierpień 21, 2006 @ 21:58
Jeszcze slowo:
Rynek amerykanski jest rozwiniety, obfituje w nowe pomysly internetowe. Owe pomysly sa z gorszym/lepszym(przewaznie jednak gorszym) skutkiem “kopiowane” sa na lokalne podworka. Tak tez jest na naszym podworku, prosty przyklad: digg -> wykop. Sytuacja odnosi sie rowniez do SN. Piekny przyklad linkedin.com(na ktory zagladam prawie codziennie-tylko po co? ;-) - “powtarzany” na rozne sposoby (ogniwo, goldenline - co tam jeszcze?). Jednak wykonanie naszych produkcji jest bardzo ubogie w porownaniu do amerykanskiego serwisu. Linkedin caly czas sie rozwija, cos sie dzieje, to widac. O naszych serwisach SN biznesowych duzo sie tylko pisze i kloci w gronie malkontentow ;-) Mam wrazenie, ze znaczna czescia pomyslodawcow pl serwisow przyswietlala idea: zrobmy SN, nazbierajmy 800.000 userow i szukajmy kupca, a bedziemy bogaci. Nieee.
Statystyki sa jasne. Na linkedin jest ponad 8tys uzytkownikow z Polski, co stanowi 22%(jeszcze dzis o godz 16 bylo 21% !) calej spolecznosci, i co daje nam _pierwsze_ miejsce wsrod wszystkich krajow.
Dlaczego nikt nie stara sie tego potencjalu przeniesc na nasz rynek?
Bo linkedin.com byl pierwszy?
Bzdura.
Orkut(zapewne jeszcze inny) tez byl pierwszy, a mimo to Grono zdobylo swoja rzesze uzytkownikow(pomijam aspekt ile jest naprawde aktywnych z calej tej puli).
Wiec sukces jest do powtorzenia, trzeba tylko checi i pracy.
Uruchomienie SN na prostych 3 skryptach nie przyniesie nic ciekawego. Przyklady mamy jak na dloni.
Uff, ale sie rozpisalem..
daniel said,
sierpień 21, 2006 @ 22:24
hehehe no to udało mi się sprowokować ciekawą dyskusję :)
Jestem zaskoczony że pośród Linkedin 1/5 stanową polscy użytkownicy. Z drugiej strony słabo, że autorzy nie zrobią nic żeby ten serwis wyświetlał poprawnie znaki diakrytyczne występujące w jezyku 20% ich użytkowników…
Marcin Jagodziński said,
sierpień 21, 2006 @ 22:45
http://height1percent.com/articles/2006/08/18/actual-lessons-from-kiko
trochę się autor wywija. właściwie to wynika z tego artykułu, że nie najgorzej szło, ale się trochę znudziło, bo myśleli, że będą superstar i będą się potykać z równymi sobie, a tu taki grubas google, to już inna zabawa, w inne klocki etc.
z drugiej strony uwagi o projektowaniu serwisu dla userów “technicznych” i próbie wyjścia z nim do szerszego kręgu odbiorców są jak najbardziej słuszne. linkologia.pl też była opisana wszędzie (o ile wszędzie to 20 blogów na krzyż). och, nawet wspomniano w gazecie wyb. to jednak jest za mało.
Adam Hoscilo said,
sierpień 22, 2006 @ 00:51
Macku moim zdaniem to nie do konca tak. Widze, ze Grono chce sie rozwijac i moim zdaniem ma duza szanse aby przelamac zasade zwyklego kopiowania pomyslow ze swiata - mogliby polaczyc kilka oddzielnych SNowych pomyslow w rozsadna calosc (glownie chodzi mi o LinkedIN wlasnie). Mysle, ze grono ma swoje 5 minut i jak dobrze pojdzie bedzie mialo 15 - zobaczymy. Ja zycze szczescia poniewaz uwazam, ze wykonanie jest niezle (wcale nie dlatego, ze zostalo przepisane w Dajngo!:))
Swoja droga ostatnio rozmawialismy o LinkedIN i jest w tym pewien fenomen poniewaz jest to de facto serwis wizytowek, do tego, moim zdaniem, “dziwnie” i nienaturnalnie wykonany.
PS z tym 8tys uzytkownikow z Polski to jakies niedowazenie. Caly LinkedIN ma ponoc ok 6,5mln uzytkownikow, w samej mojej sieci (do 3 podania reki) lacznie jest ponad 42tys osob z czego 4.100 to Polska.
Masz racje Danielu. To, ze nie wyswietlaja sie polskie znaki to jakas paranoja.
Marcinie tak jak ostatnio rozmawialismy Linkologii brakuje opcji jakie “z pudelka” daje delicious (glownie rozszerzenia do Firefoxa). Sam serwis ma szanse.
mlen said,
sierpień 22, 2006 @ 04:25
Heh, mala wtopa z iloscia pl uzytkownikow na linkedin wynikla.
Oczywiscie zapodalem nieprawdziwe dane - nie zauwazylem przy tych eskcytujaych wykresach: “top locations in your network” :-) Wiec podane przeze mnie wczesniejsze dane odnosza sie do _mojej sieci_, a nieglobalnie. Za wprowadzenie w blad przepraszam.
Moja siec (do podania trzeciej lapy) to 37,600+(podobaja mi sie te plusiki ;-), w tym 8.100 z Polski (a dokladniej to ~8272 uzytkownikow -> 37,600 * 22%(taki jest odsetek pl userow w mojej sieci).
Ciekawe ile dokladnie jest Polskich uzytkownikow?
Zbadajcie swoje sieci ;-)
ciukes said,
sierpień 22, 2006 @ 14:15
W moim linkedin jest tak:
Your trusted friends and colleagues: 29
Two degrees away: 3,000+
Three degrees away: 406,700+
13% United Kingdom
8% San Francisco Bay Area
6% Greater New York City Area
4% Netherlands
4% France
17% Information Technology and Services
14% Computer Software
9% Telecommunications
6% Management Consulting
4% Staffing and Recruiting
Adam Hoscilo said,
sierpień 23, 2006 @ 09:35
U mnie sie troche zmienilo rozlozenie na mapie mam praktyczni takis jak Ciukes:
9% 1. United Kingdom
8% 2. San Francisco Bay Area
6% 3. Netherlands
6% 4. Greater New York City Area
4% 5. France
Poland: 9,100+
Cala siec: 456,800+ wyglada na to, ze az tak wielu Polakow tam nie ma.
mlen said,
sierpień 23, 2006 @ 10:19
“Cala siec: 456,800+ wyglada na to, ze az tak wielu Polakow tam nie ma.”
Mimo wszystko uwazam, ze tej ilosci pl uzytkownikow(nie w Twojej sieci, a ogolnie - ciezko jednoznacznie okreslic co w Twojej wypowiedzi dla Ciebie znaczy “tam”) moga pozazdroscic linkedin nasze biznesowe SN.
Adam Hoscilo said,
sierpień 24, 2006 @ 13:32
W tym temacie polecam :
http://netto.blox.pl/2006/07/biznes-dot-net-born-dead.html
http://netto.blox.pl/2006/08/biznesnet-przed-kampania.html
Marcin Jagodziński said,
sierpień 29, 2006 @ 10:30
no i kiko sprzedane. znacznie powyżej ceny wywoławczej.